Był alkoholikiem,[…]był też lumpem

Był alkoholikiem,[…]był też lumpem

Jeśli masz wrażenie, że pijesz zbyt często, może zbyt dużo. Niejednokrotnie po „udanej” imprezie nie pamiętałeś jak znalazłeś się w domu, a może usłyszałeś „zabawne” anegdoty na temat swojego zachowania, którego nie jesteś w stanie odtworzyć, mamy dla Ciebie krótki cytat z książki „Rysa” Igora Brejdyganta (ibidem: Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o., Warszawa 2018, s. 6-7). Jest on swoistego rodzaju zdjęciem, prezentującym Ciebie w niedalekiej przyszłości. Nie poznajesz siebie? To nie Ty? Ok. My chcemy się mylić, a Ty masz jeszcze czas, by zmienić drogę, którą kroczysz:


„(…) Remigiusz ocknął się raptownie. Przez krótką chwilę nie
wiedział, gdzie jest, i było mu z tym dobrze, bowiem przeczuwał,
że kiedy już za moment zorientuje się w swojej lokalizacji, to
wraz z tą świadomością dotrze też do niego coś znacznie
gorszego. Był alkoholikiem, a jego choroba osiągnęła stadium na
tyle zaawansowane, że był też lumpem, kloszardem, bezdomnym
samotnikiem. Miejsce, w którym się ocknął, z czego właśnie zdał
sobie sprawę, było meliną, którą zamieszkiwał, korzystając
z chwilowej niefrasobliwości dewelopera. Budynek, od trzech
miesięcy wysiedlony, czekał już tylko na moment, kiedy zjawią
się maszyny burzące i zniosą go z powierzchni ziemi w ciągu
kilku godzin. Tak naprawdę mieszkania z oknami przeważnie
zabitymi dechami nie spełniały żadnych norm budowlanych. Nie
było tu prądu, wody, gazu ani ogrzewania, był tylko dach nad
głową, a to w październiku tak naprawdę zupełnie już nie
wystarczało nawet mieszkańcom tak mało wymagającym jak
Remigiusz. On jednak mimo ciągłego wyziębienia, brudu i głodu
trwał tutaj, bo alternatywą był ośrodek pomocy społecznej, a tam
po pierwsze nie wolno było spożywać alkoholu, a po drugie
trzeba było być wśród ludzi. Remigiusz zaś tak bardzo nie lubił
siebie, że konfrontacja własnej osoby z kimkolwiek innym
absolutnie go przerastała. Poza tym, co też było nie bez
znaczenia, miał obiecane, że przynajmniej na razie nikt go stąd
nie wyrzuci.
Czy mam wódkę? To pytanie zadawał sobie zawsze najpóźniej
minutę po przebudzeniu, i to bez względu na to, czy budził się
rano, w środku nocy czy w środku dnia.
Sięgnął za głowę, tam gdzie znaleziony na śmietniku
i wtaszczony tu kilka tygodni wcześniej materac stykał się ze
ścianą. Na ścianie w tym miejscu jakieś dziecko narysowało dom
i ogródek, były tam też jeszcze inne bazgroły. Po chwili grozy
dłoń natrafiła na zimny szklany kształt, po przechyleniu
trzymanej w ręku butelki rozległ się delikatny odgłos
chlupnięcia. Ulga. Remigiusz uniósł się na łokciu do pozycji
półsiedzącej, odkręcił butelkę i szybko wypił dwa łyki. Alkohol
miał dziwny, lekko gorzkawy posmak, ale to było bez znaczenia,
bo poza tym ponad wszelką wątpliwość był alkoholem. Po
stoczeniu kilkunastosekundowej walki z odrzutem mężczyzna
usiadł na łóżku w oczekiwaniu na efekt, czyli choćby częściowy
zanik przemożnego lęku, który dopadł go chwilę wcześniej.
Alkohol mościł się w żołądku, delikatne ciepło zwiastowało
spokój niezbędny do tego, by wstać i wyruszyć na poszukiwanie
kolejnej porcji uspokojenia. Remigiusz zerknął za okno, było
jeszcze ciemno, nie miał pojęcia, która mogła być godzina, ale
przeczuwał, że nadszedł właśnie moment na to, żeby powoli
ruszać. W pewnym momencie wydało mu się, że w oknie
naprzeciwko, po drugiej stronie podwórka, zobaczył lekką
błękitnawą poświatę. Szybko jednak doszedł do wniosku, że coś
mu się przywidziało. Spróbował wstać. Udało mu się to, ale tylko
na moment, bo nagły zawrót głowy pozbawił go równowagi
i chwilę później siedział znów w swoim barłogu. Dziwne, alkohol
normalnie uspokajał, ale dawał też niezbędną porcję energii.
Teraz był spokój, narastający, zniewalający spokój, ale nie było
oczekiwanego przypływu sił witalnych. Kolejny zawrót głowy
zmusił go do tego, by z powrotem położyć się na łóżku. Chwilę
później nie był już w stanie utrzymać otwartych oczu. Wtedy
w ostatnim przebłysku świadomości przypomniał sobie, że
wódka była dziwnie gorzka (…)”

Punkt konsultacyjny dla osób uzależnionych i ich rodzin

aktywni seniorzy, program senior 60+, program aktywizacji seniorów

Projekt współfinansowany ze środków budżetowych
Urzędu Miasta Częstochowy