Tam gdzie diabeł mówi dobranoc????

Tam gdzie diabeł mówi dobranoc????

Są miejsca, które trudno się odwiedza

W takie rejony trafiliśmy w sobotę (20.10.2018 r.) z naszą Kawą za jeden uśmiech. I kawy i uśmiechu i pysznego murzynka było tam potrzeba. Chociaż nieufność, być może zawstydzenie, onieśmielenie powodowały, że ciężko było namówić mieszkańców ul. Limanowskiego 47-49 i przygodnych przechodniów do chwili zatrzymania, rozmowy i przyjęcia przygotowanego przez nas poczęstunku. Szereg osób zerkało na nas z zaciekawieniem z okien, jednak nie odważyło się zejść. A jeśli już po kilku godzinach zdobyli się na odwagę, to niestety ciasta już nie było 😉 
Na szczęście nie było jednak tak, że gadaliśmy sami ze sobą. Mieliśmy kilka niezwykle ciekawych i budujących spotkań. Na przykład z Panem Grzesiem (widocznym na zdjęciach), który znalazł się w trudnej sytuacji życiowej po stracie pracy. Zadłużył mieszkanie, zaczął pić. Przyszedł jednak moment opamiętania. Skorzystał z pomocy specjalistów – psychiatry i psychologa – znalazł zatrudnienie w CIS-ie, odrabia zadłużenie wobec ZGM-u, otrzymał dofinansowanie do mieszkania z Urzędu Miasta . To kolejny przykład, jak wczesna profilaktyka alkoholowa dotyczy nie tylko osób młodych, ale właściwie w każdym wieku. 
Niezwykle wzruszająca była rozmowa ze starszym, mocno zaniedbanym Panem, który podszedł, gdy koledzy powiedzieli Mu, że częstujemy kawą i ciastem. Kiedy dostał kubek z gorącym napojem, powiedział: „…wie Pani, ja tak dawno nie piłem kawy…” Pan zobaczył na mojej szyi wiszący aparat fotograficzny i zaczął opowiadać o swojej pasji i zawodzie jakimi była fotografia analogowa. Opowiedział o pracach jakie wykonywał (zdjęcia witraży w kościele na wybrzeżu), o zakładzie, który prowadził i o tym, jak nie odnalazł się po upowszechnieniu fotografii cyfrowej. Za zaniedbaną posturą, ubiorem, często odnaleźć można niezwykle ciekawych ludzi, którzy porzucili swoje życie czując, że są za słabi by udźwignąć zmiany, które w nim zachodzą. Jednak być może w rozmowie z nami odnajdą impuls i nową siłę do tego, by zmierzyć się na powrót z rzeczywistością. 
Fajni byli krążący wokół mali chłopcy. Rezolutna trójka braci, którzy nie tylko poczęstowali się ciastem, ale również zanieśli babci kubek z kawą. Nieśli niezwykle ostrożnie, by nie uronić ani kropelki 🙂
Prawda jednak jest taka, że ponurość pogody idealnie korelowała ze smętkiem miejsca, w którym „rozbiliśmy nasz obóz”. Jednak to właśnie tam mieliśmy się znaleźć w to sobotnie przedpołudnie. To były niezwykle poruszające trzy godziny.
Dziękujemy uprzejmości Pani Bożenki , która użyczyła nam bezpłatnie prądu 🙂 
 Program finansowany z budżetu Urzędu Miasta Częstochowy